• Wpisów: 2
  • Średnio co: 192 dni
  • Ostatni wpis: 1 rok temu, 14:14
  • Licznik odwiedzin: 831 / 579 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
ziuta
 
TO NIE FAIR. Czy w wieku 14 lat można sie zakochać? Wątpie.
A czy można sie czuć jakby twoje serce rozdeptano po ziemi? Widocznie tak. Czemu? To co czułam przedtem to było nic. Taka wstrętna podróba miłości. A teraz co? Wmawiam sobie, że to kolejny taki przypadek. Ale czuje, że to co innego.
To, co wcześniej czułam do S. było oparte na wyglądzie, chęci czucia, że ktoś jest mój. Drań. Był odemnie 2 lata starszy, i wykorzystał to. Ja sie go bałam. Był 2x bardziej doświadczony. Najgorsze było to, że w relacjach między nami nie było fazy "przyjaciół" ani nawet porządnych "znajomych". Poznaliśmy sie, i od razu zaczeliśmy kręcić. Nie zdążyliśmy nawet poprowadzić racjonalnej konwersacji, ja nic o nim nie wiedziałam, on nic o mnie, a już wyznawał mi "miłość". Ale mnie sie to podobało. Jest jednym z najfajniejszych chłopaków w szkole, i JA mu sie podobam? Nie no, fajnie! Tylko że to nie potrwało długo.
Dobra, wracając do terazniejszości. Ostatnio poznałam M.S. Tzn, znałam go już, chodził ze mną na ang. cały rok. Ale dopiero 4 mies. temu caczeliśmy rozmawiać. Też 2 lata odmnie starszy. Od tych 4 mies. nie było ani jednego dnia, naprawde, ANI JEDNEGO, bez rozmowy z nim. Facebook, potem SMSy i telefon, potem w realu.  Przyjemne jest to, że uważam go za przyjaciela. Moge z nim rozmawiać o wszystkim, nie ma niezręczych sytuacji, nie wstydze sie być sobą. Potem zaczeło sie to przemieniać w coś więcej.
SMSy w środku nocy. Dostaje słodkiego (ale nie przesłodzonego, bo to nie w jego stylu) SMSa. Uśmiecham sie, przymykam oczy, przystawiam telefon do ust i szepcze "kocham cie". Chce mi sie śmiać ze szczęścia, mimo iż nie napisał mi nic wyjątkowego.
Ale myślałam, że to kolejne małe zauroczenie, nic wyjątkowego.
Aż do soboty. Zombie Walk. Ośmieszyłam sie swoim strojem, ale spotkałam jego. Ja byłam z przyjaciółką i koleżanką, on z przyjacielem. Troche pochodzilismy razem, pogadalismy. Wieczor wydawal sie zmarnowany. Na następnym przystanku miał wysiąść z autobusu. "No coż", pomyślałam," już go pewnie nigdy nie zobacze. Mówił, że ma dla mnie niespodzianke, ale albo nie ma odwagi mi dać, albo to jest coś co może mi przesłać na facebooku."
Patrze, a on otwiera torbę, i wyjmuje mały stos kartek.
***
Nie będe mówić, co pisał. Ale to była najbardziej niesamowita rzecz, jaką ktokolwiek kiedykolwiek dla mnie zrobił. 4 kartki, w których było napisane co o mnie myśli. Tak jak obiecywał.
I to tyle zmieniło.

Koniec streszczenia moich relacji z płcią przeciwną w trakcie ostatniego roku.
Dziękuje za uwagę.
 

ziuta
 
Okej, pierwszy wpis. Nie jestem do końca pewna, jak to działa. Ale prawdopodobnie powinnam sie przedstawić.
Jestem osobnikiem płci żeńskiej, w wieku 14 lat (no prawie).
Uwielbiam pisać, czytać i tańczyć. Muzyka to jedna z najważniejszych części mojego życia. Nie potrafię podać ulubionego rodzaju, słucham prawie wszystkiego. Od nieco spokojniejszych, delikatniejszych utworów, aż do głośnego death metalu. Wszystko zależy od humoru, w jakim jestem. Nie trawię natomiast techno, electro i płytkich pioseneczek z banalnym tekstem.
Niee, nie chce mi sie już dalej opisywać siebie. W końcu założyłam ten blog, żeby móc sie wygadać obcym ludziom o swoich problemach. ;)
Teraz siedze i słucham "Pictures of you"-The last goodbye. Zastanawiam sie nad wakacjami, których, oooch, tak nie cierpie.
To czas kiedy nie mogę przebywać w szkole: w miejscu, w którym czuje sie najswobodniej, najprzyjemniej. W miejscu, w którym spotykam ludzi których kocham. Może nie było by tak zle, gdybym sie nie przeprowadzała we Wrześniu. I gdybym sie nie zaprzyjazniała z ludzmi z 3 gim., którzy idą do liceum. Tak, w sumie to chyba o to chodzi. Poznałam kogoś niesamowitego, naprawde wspaniałego, z tamtej klasy. A teraz wiem, że już nigdy go nie zobaczę. Chyba że zaproponuję spotkanie w wakacje. Musze zebrać w sobie wystarczająco odwagi, żeby to zrobić. Bo jak tego nie zrobie, to będe żałować przez resztę życia.
No, i to właśnie chyba z tego miałam największą ochotę sie wygadać. Na tym zakończe swój pierwszy wpis. Jeszcze sie przyjże innym, żeby lepiej wiedzieć jak działa ten cały blog.
Tępota sie kłania. ;)